wtorek, 15 lipca 2014

Solidarność musi iść przed walką



Organicznie nie znoszę pomników, które w Polsce z reguły wnoszą w przestrzeń patos wymieszany z tandetą. W Grudziądzu doskonały przykład takiego monumentalnego maszkarona możemy oglądać na Placu Niepodległości. Jednak nieopodal muru więzienia przy ul. Wybickiego stoi pomnik Solidarności z niezwykłym napisem: ”Jedni z drugimi, nigdy jedni przeciw drugim”. To nawiązanie do słów Jana Pawła II wypowiedzianych podczas Jego pielgrzymki do Polski w czerwcu 1987 roku. Otóż ów pomnik Solidarności jest nie dość że ładny, to przede wszystkim działa na przechodniów siłą tych kilku ważnych słów.
Tu jednak dotykamy sprawy dla mnie arcyciekawej. Jest bardzo wiele osób ostentacyjnie manifestujących swoje przywiązanie do Jana Pawła II. Gdyby ich zapytać o przywiązanie do nauczania tego papieża, też bez mrugnięcia okiem pewnie by wyrazili swoją aprobatę. Rzecz w tym, że Przywiązanie Polaków do rodaka, który zajał miejsce św Piotra jest bardzo często oparte na emocjach, a pozbawione refleksji. Niewiele zmieniło się od czasów Gombrowicza i dlatego śmiało mogę parafrazować zdanie z Ferdydurke: „Wojtyła wielkim Polakiem był”. Kto tak naprawdę wraca do tekstów Karola Wojtyły? Kto stara się zrozumieć homilie Jana Pawła II? A przecież stamtąd garściami czerpać można lekarstwa na schorzenia polskiej duszy.
Naprawdę nie wiem, jakim cudem w latach 80. idea solidarności naprawdę wypełniła serca mieszkających w tym kraju ludzi. Dziś po tym cudzie pozostała co prawda wolna Polska, ale w sercach moich rodaków SA jedynie jakieś marne strzępy poczucia wspólnoty. Więcej tam pogardy. Dlatego właśnie poniżej pozwalam sobie na umieszczenie cytatów z dwóch homilii Jana Pawła II, do których słowa z grudziądzkiego pomnika się odwołują.

 
"Solidarność musi iść przed walką. Wówczas ludzkość może przetrwać. I może przetrwać i rozwijać się każdy naród w wielkiej ludzkiej rodzinie. Bo co to znaczy solidarność? Solidarność to znaczy sposób bytowania w wielości ludzkiej, na przykład narodu, w jedności, w uszanowaniu wszystkich różnic, wszystkich odmienności, jakie pomiędzy ludźmi zachodzą, a więc jedność w wielości, a więc pluralizm, to wszystko mieści się w pojęciu solidarności. Sposób bytowania ludzkiej wielości, mniejszej lub większej, całej ludzkości poszczególnego narodu bytowania w jedności godnej człowieka.
Powiedziałem: solidarność musi iść przed walką. Dopowiem: solidarność również wyzwala walkę. Ale nie jest to nigdy walka przeciw drugiemu. Walka, która traktuje człowieka jako wroga i nieprzyjaciela – i dąży do jego zniszczenia. Jest to walka o człowieka, o jego prawa, o jego prawdziwy postęp: walka o dojrzalszy kształt życia ludzkiego. Wtedy bowiem to życie ludzkie na ziemi staje się „bardziej ludzkie”, kiedy rządzi się prawdą, wolnością, sprawiedliwością i miłością."
Z przemówienia Jana Pawła II  do ludzi morza w Gdyni (11 czerwca 1987)

„Jeden drugiego brzemiona noście” — pisze św. Paweł do Galatów (6, 2), a słowa te mają wielką nośność. „Jeden... drugiego”. Człowiek nie jest sam, żyje z drugimi, przez drugich, dla drugich. Cała ludzka egzystencja ma właściwy sobie wymiar wspólnotowy — i wymiar społeczny. Ten wymiar nie może oznaczać redukcji osoby ludzkiej, jej talentów, jej możliwości, jej zadań. Właśnie z punktu widzenia wspólnoty społecznej musi być dość przestrzeni dla każdego. Jednym z ważnych zadań państwa jest stwarzanie tej przestrzeni, tak aby każdy mógł przez pracę rozwinąć siebie, swoją osobowość i swoje powołanie. Ten osobowy rozwój, ta przestrzeń osoby w życiu społecznym jest równocześnie warunkiem dobra wspólnego. Jeśli człowiekowi odbiera się te możliwości, jeśli organizacja życia zbiorowego zakłada zbyt ciasne ramy dla ludzkich możliwości i ludzkich inicjatyw — nawet, gdyby to następowało w imię jakiejś motywacji „społecznej” — jest, niestety, przeciw społeczeństwu. Przeciw jego dobru — przeciw dobru wspólnemu.
„Jeden drugiego brzemiona noście” — to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność — to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy „brzemię” dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza od solidarności 1. Nie może być program walki ponad programem solidarności. Inaczej — rosną zbyt ciężkie brzemiona. I rozkład tych brzemion narasta w sposób nieproporcjonalny. Gorzej jeszcze: gdy mówi się: naprzód „walka” — choćby w znaczeniu walki klas — to bardzo łatwo drugi, czy drudzy pozostają na „polu społecznym” przede wszystkim jako wrogowie. Jako ci, których trzeba zwalczyć, których trzeba zniszczyć. Nie jako ci, z którymi trzeba szukać porozumienia — z którymi wspólnie należy obmyślać, jak „dźwigać brzemiona”. „Jeden drugiego brzemiona noście”.
Z homilii Jana Pawła II wygłoszonej podczas Mszy św.  dla świata  ludzi pracy w Gdańsku (12 czerwca 1987)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Skomentuj wpis