Organicznie nie znoszę pomników,
które w Polsce z reguły wnoszą w przestrzeń patos wymieszany z tandetą. W Grudziądzu
doskonały przykład takiego monumentalnego maszkarona możemy oglądać na Placu Niepodległości.
Jednak nieopodal muru więzienia przy ul. Wybickiego stoi pomnik Solidarności z niezwykłym
napisem: ”Jedni z drugimi, nigdy jedni przeciw drugim”. To nawiązanie do
słów Jana Pawła II wypowiedzianych podczas Jego pielgrzymki do Polski w czerwcu
1987 roku. Otóż ów pomnik Solidarności jest nie dość że ładny, to przede
wszystkim działa na przechodniów siłą tych kilku ważnych słów.
Tu jednak dotykamy sprawy dla mnie
arcyciekawej. Jest bardzo wiele osób ostentacyjnie manifestujących swoje
przywiązanie do Jana Pawła II. Gdyby ich zapytać o przywiązanie do nauczania tego
papieża, też bez mrugnięcia okiem pewnie by wyrazili swoją aprobatę. Rzecz w
tym, że Przywiązanie Polaków do rodaka, który zajał miejsce św Piotra jest
bardzo często oparte na emocjach, a pozbawione refleksji. Niewiele zmieniło się
od czasów Gombrowicza i dlatego śmiało mogę parafrazować zdanie z Ferdydurke: „Wojtyła
wielkim Polakiem był”. Kto tak naprawdę wraca do tekstów Karola Wojtyły? Kto
stara się zrozumieć homilie Jana Pawła II? A przecież stamtąd garściami czerpać
można lekarstwa na schorzenia polskiej duszy.
Naprawdę nie wiem, jakim cudem w
latach 80. idea solidarności naprawdę wypełniła serca mieszkających w tym kraju
ludzi. Dziś po tym cudzie pozostała co prawda wolna Polska, ale w sercach moich
rodaków SA jedynie jakieś marne strzępy poczucia wspólnoty. Więcej tam pogardy.
Dlatego właśnie poniżej pozwalam sobie na umieszczenie cytatów z dwóch homilii
Jana Pawła II, do których słowa z grudziądzkiego pomnika się odwołują.
"Solidarność musi iść przed walką. Wówczas
ludzkość może przetrwać. I może przetrwać i rozwijać się każdy naród w wielkiej
ludzkiej rodzinie. Bo co to znaczy solidarność? Solidarność to znaczy sposób
bytowania w wielości ludzkiej, na przykład narodu, w jedności, w uszanowaniu
wszystkich różnic, wszystkich odmienności, jakie pomiędzy ludźmi zachodzą, a
więc jedność w wielości, a więc pluralizm, to wszystko mieści się w pojęciu
solidarności. Sposób bytowania ludzkiej wielości, mniejszej lub większej, całej
ludzkości poszczególnego narodu bytowania w jedności godnej człowieka.
Powiedziałem: solidarność musi iść przed
walką. Dopowiem: solidarność również wyzwala walkę. Ale nie jest to nigdy walka
przeciw drugiemu. Walka, która traktuje człowieka jako wroga i nieprzyjaciela –
i dąży do jego zniszczenia. Jest to walka o człowieka, o jego prawa, o jego
prawdziwy postęp: walka o dojrzalszy kształt życia ludzkiego. Wtedy bowiem to
życie ludzkie na ziemi staje się „bardziej ludzkie”, kiedy rządzi się prawdą,
wolnością, sprawiedliwością i miłością."
Z przemówienia Jana Pawła II do ludzi morza w Gdyni (11 czerwca
1987)
„Jeden drugiego brzemiona noście” — pisze
św. Paweł do Galatów (6, 2), a słowa te mają wielką nośność. „Jeden...
drugiego”. Człowiek nie jest sam, żyje z drugimi, przez drugich, dla drugich.
Cała ludzka egzystencja ma właściwy sobie wymiar wspólnotowy — i wymiar
społeczny. Ten wymiar nie może oznaczać redukcji osoby ludzkiej, jej talentów,
jej możliwości, jej zadań. Właśnie z punktu widzenia wspólnoty społecznej musi
być dość przestrzeni dla każdego. Jednym z ważnych zadań państwa jest
stwarzanie tej przestrzeni, tak aby każdy mógł przez pracę rozwinąć siebie,
swoją osobowość i swoje powołanie. Ten osobowy rozwój, ta przestrzeń osoby w
życiu społecznym jest równocześnie warunkiem dobra wspólnego. Jeśli człowiekowi
odbiera się te możliwości, jeśli organizacja życia zbiorowego zakłada zbyt
ciasne ramy dla ludzkich możliwości i ludzkich inicjatyw — nawet, gdyby to
następowało w imię jakiejś motywacji „społecznej” — jest, niestety, przeciw
społeczeństwu. Przeciw jego dobru — przeciw dobru wspólnemu.
„Jeden drugiego brzemiona noście” — to
zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej
solidarności. Solidarność — to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to
brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu.
Jedni przeciw drugim. I nigdy „brzemię” dźwigane przez człowieka samotnie. Bez
pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza od solidarności 1. Nie może być
program walki ponad programem solidarności. Inaczej — rosną zbyt ciężkie
brzemiona. I rozkład tych brzemion narasta w sposób nieproporcjonalny. Gorzej
jeszcze: gdy mówi się: naprzód „walka” — choćby w znaczeniu walki klas — to
bardzo łatwo drugi, czy drudzy pozostają na „polu społecznym” przede wszystkim
jako wrogowie. Jako ci, których trzeba zwalczyć, których trzeba zniszczyć. Nie
jako ci, z którymi trzeba szukać porozumienia — z którymi wspólnie należy
obmyślać, jak „dźwigać brzemiona”. „Jeden drugiego brzemiona noście”.
Z homilii Jana Pawła II wygłoszonej podczas
Mszy św. dla świata ludzi pracy w
Gdańsku (12 czerwca 1987)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Skomentuj wpis