Pan
Robert z Panem Zenkiem suną z uśmiechem na ustach Kanałem Trynka. Kto na tej
łajbie jest majtkiem, a kto kapitanem? Czy to prezydent ustępujący z prezesem
aspirującym? Czy kajak udźwignie ambicje prezesa? Czy to aby nie Titanic na
miarę Grudziądza? Czy nieopodal w szuwarach słychać sikorki tryl? A jeśli
słychać, to czy ptaszek wesoło ćwierka, czy smutnie kwili? A poseł i posła dwaj
posłańcy!? W kadrze ich nie ma, ale duchem każdy z nich musi być blisko. Tu o
przyszłość wielkiej rodziny chodzi! Zatem gdyby kajak ożaglować i maluczkim
wmówić, że to szkuner w odmętach przeciwności grudziądzkiego losu, to poseł i
posła posłańcy dęli by dzielnie z głębi płuc, aby komu stworzyć przychylne
wiatry?
Tyle
pytań, tyle nurtujących niewiadomych w tym jednym obrazie!!! Drogi Czytelniku,
czy również dostrzegasz, że w tym kadrze uchwycony jest przedwyborczy dramat?! A
może groteska? A może komedia?
Kiedy
zobaczyłem pierwszy raz tę fotografię na oficjalnej stronie grudziądzkiego Urzędu
Miejskiego, natychmiast w mej łepetynie popłynęła melodia sędziwego szlagieru z
przedwojennego kina:
„Jak można się nudzić,
Jak można marudzić,
Że świat jest smutny, że jest źle,
Nie rozumiem, nie.
Jak można? Faktycznie
Na świecie jest ślicznie.
Niech ten co gdera, przyjdzie tu,
A ja powiem mu tak:
Ach, jak przyjemnie
Kołysać się wśród fal,
Gdy szumi, szumi woda
I płynie sobie w dal.
Ach, jak przyjemnie
Radosny płynie śpiew,
Że szumi, szumi woda
I młoda szumi krew.
I tak uroczo, tak ochoczo
Serce bija w takt,
Gdy jest pogoda, szumi woda,
Tak nam mało brak do szczęścia…”
Jak można marudzić,
Że świat jest smutny, że jest źle,
Nie rozumiem, nie.
Jak można? Faktycznie
Na świecie jest ślicznie.
Niech ten co gdera, przyjdzie tu,
A ja powiem mu tak:
Ach, jak przyjemnie
Kołysać się wśród fal,
Gdy szumi, szumi woda
I płynie sobie w dal.
Ach, jak przyjemnie
Radosny płynie śpiew,
Że szumi, szumi woda
I młoda szumi krew.
I tak uroczo, tak ochoczo
Serce bija w takt,
Gdy jest pogoda, szumi woda,
Tak nam mało brak do szczęścia…”
Tak,
czy inaczej dziękuję zacnym wodniakom, że stali się dla mnie źródłem
natchnienia! Te radosne twarze, te dziarskie dłonie dzierżące wiosła, te ich
postawy wyprostowane i dumne sprawiły, że postanowiłem powrócić do zakurzonego
bloga. Bo przecież kiedy się człowiek na niektóre rzeczy napatrzy, niektórych rzeczy
nasłucha i o niektórych rzeczach się dowie, to tak go dusi, że musi - dla
umysłowej higieny – pozwolić słowom ruszyć w świat. Choćby to były słowa
rozczochrane.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Skomentuj wpis